niedziela, 4 listopada 2018

Fandom, konkurs i marzenia, czyli recenzja powieści Ashley Poston pt."Geekerella"

Dzień dobry Kochani!
       Należycie do jakiegoś fandomu? A może jesteście po uszy zakochani w serialu, książce, aktorze czy w zespole? Jeżeli jesteście członkami jakieś fanowskiej społeczności, to na pewno nie są Wam obce takie pojęcia fanfiki, zjazdy czy cosplay. Jestem też pewna, że nie i nie dwa czekaliście na ekranizację ulubionej książki... i na bank wielokrotnie byliście źli na producenta, że wybrał nieodpowiednią osobę do odegrania głównej roli. W takiej sytuacji znajduje się Ella - główne bohaterka powieści pt. "Geekerella". Aczkolwiek w tej historii głównej roli nie odegra książka, lecz pewien znakomity i jedyny w swoim rodzaju serial.
      Pokochaj magię fandomu! Elle Wittimer jest geekiem, a jej całe życie to Starfield, klasyczna seria science fiction. Kiedy dziewczyna dowiaduje się o konkursie na cosplay do ukochanego filmu, musi wziąć w nim udział. Z oszczędnościami z pracy w food trucku Magiczna Dynia i w starym kostiumie ojca, Elle wyrusza w podróż zdeterminowana, by wygrać. Nie spodziewa się jednak, że poza walką o pierwsze miejsce w konkursie, przyjdzie jej stoczyć bitwę o czyjeś serce.
      Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam kiedy wydawnictwo We need ya ogłosiło, że pod koniec roku 2018 wyda powieść Ashley Poston pt."Geekerella". Bardzo zależało mi na tym, żeby ta książka została wydana w Polsce, ponieważ miałam już dość obserwowania tej pozycji na zagranicznych booktubach i bookstagramach. Chciałam mieć swój egzemplarz i zasypać swój profil tą piękną okładką - nic na to nie poradzę, że jestem typową okładkową sroką i kocham piękne wydania książek. Spójrzcie tylko na powyższe zdjęcie - czy ta oprawa graficzna nie jest idealna? A co najważniejsze doskonale, powtarzam doskanle odzwierciedla to , co spotkamy na kartach poznanej historii.  Każda grafika, nawet ta umieszczona na skrzydełku powieści znakomicie wkomponuje się w całość powieści. Jestem zachwycona i wniebowzięta tym wydaniem, bo całość prezentuje się naprawdę bezbłędnie - mogę się na to wydanie patrzeć godzinami. Ale dość już o wyglądzie! Nadszedł czas na ocenienie treści. 
    "Geekerellę" skończyłam czytać kilka dni temu, a jej przeczytanie zajęło mi nie całe dwa dni. Książkę najczęściej czytałam późnymi wieczorami, a to potem skutkowało porządnym niewsypaniem w ciągu  dnia. Oczywiście, nie żałuję tych zarwanych nocek. Powieść Pani Poston jest po prostu lekka, przyjemna, słodka i urocza w bardzo słodki sposób. Nie spodziewajcie się tego, że na kartach tej historii będzie na Was czekać jakaś ogromna bomba emocjonalna, bo tego się nie doczekacie. "Geekerella" ma być po prostu sympatyczna w odbiorze, a my czytelnicy mamy spędzić z nią fajny czas - bez zbędnych dramatów, nagłych rozstań i palpitacji serca. Dlatego jestem pewna, że ta książka większości z Was przypadnie do gustu, ponieważ jest urokliwa, cukrowa i realnie magiczna. Mnie się ta książka naprawdę podobała, ponieważ jest idealna na kilka wieczorów i z pewnością nie jest wymagająca. A sami dobrze wiecie, że my książkoholicy nie zawsze mamy ochotę na trudne lektury. Jeżeli poszukujecie fajnej pozycji na jesień to miejcie na uwadze "Geekerellę", bo jest to rewelacyjna młodzieżówka na kilka godzin.

   Autorka stworzyła ciekawą scenerię, ponieważ naszego "Kopciuszka" umieściła w food trucku, który tak naprawdę przypominał wściekłą dynię. Macocha była organizatorką ślubów, a jej dwie urocze córeczki były wschodzącymi gwiazdami tenisa. Na pewno jesteście ciekawi kim był i czy w ogóle był książę - tego Wam oczywiście nie zdradzę. Ale możecie być spokojni jednego - od tej historii bije magia kopciuszka. Ledwo zaczniecie czytać "Geekerellę" i już poczujecie to samo, co czuliście podczas czytania pierwowzoru. Będzie się naprawdę dużo działo, bo główna bohaterka będzie poniżana, niechciana i niestety nie lubiana  przez nikogo. Czy ta sytuacja się zmieni? Zobaczycie, ale przygotujcie się na magiczną przygodę. 
  Teraz kiedy piszę tę recenzję zastanawiam się co najbardziej podobało mi się w tej powieści. Bohaterowie zostali dobrze nakreśleni. Polubiłam prawie każdą postać, nie licząc tych złych i potwornych. Cała opowieść miała ręce i nogi, dlatego przez całą historię się po prostu płynęło, ale to też aż tak mnie nie urzekło. "Geekerella" spodobała mi się dlatego, bo cała jej magia tkwi tak naprawdę w fadnomie. Miałam przyjemność obserwować, aż dwóch geeków i sprawiło mi to naprawdę ogromną frajdę. Czułam tę miłość do serialu i te emocje towarzyszące nowej adaptacji. Nie obyło się bez żalu, pretensji, podekscytowania i szczęścia. Sięgając po tę pozycję, zobaczycie jak to jest być największym fanem na całym świecie. 

Droga Czytelniczko!
Znasz historię Kopciuszka? A może chcesz ją poznać na nowo? W takim razie sięgnij po najnowszą powieść pt."Geekerella"! To kawał bardzo dobrej młodzieżówki, która wciągnie Cię bez reszty do swojego magicznego, fanowskiego świata. Jestem pewna, że wraz z Ellą spędzisz niezapomniane chwile i ani na moment nie będziesz chciała odłożyć lektury na później. Niech moc fandomu będzie z Tobą!

Kochani,
polecam! Bardzo dobra młodzieżówka!

Do napisania!

5 komentarzy:

  1. Okładka faktycznie jest śliczna. Nie jestem fanką kopciuszka, ale w sumie mogłabym tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cukierków i magiczna, to nie dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooooo nie. To zupełnie nie mój klimat

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja cały czas jestem zła na producentów :D Ich wybory mnie zaskakują.... niestety negatywnie :D
    Muszę tę ksiązkę pzeczytać

    OdpowiedzUsuń