sobota, 1 grudnia 2018

Tatuaże, rozterki moralne i rodzinne tajemnice, czyli recenzja powieści Alice Brodway pt."Tusz"

Dzień dobry Kochani!
        Mam nadzieję, że nie macie dosyć moich recenzji, ale mam małe zaległości i do końca roku mam zamiar się z nim uporać. Dzisiaj chciałabym Wam troszkę opowiedzieć o debiucie Alice Brodway pt."Tusz". Bardzo chciałam tę książkę przeczytać ze względu na jej magiczną okładkę. Wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce i takie tam, ale ja naprawdę zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Byłam strasznie ciekawa co się za nią kryje, dlatego od razu wpisałam ją sobie na moją listę "must have". Pytanie tylko czy było warto. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.
       Każde zachowanie, każdy uczynek, każda ważna chwila zostawia ślad na Twojej skórze. Leora jest przekonana, że jej zmarły ojciec powinien zostać zapamiętany na zawsze. Wie, że zasługuje on, aby wszystkie jego tatuaże zostały usunięte i przekształcone w księgę skóry jako dowód dobrego życia, jakie wiódł. Jednak kiedy odkrywa, że jego tusz zmieniono, a księga jest niekompletna, zaczyna się zastanawiać, czy tak naprawdę kiedykolwiek go znała. 

       Jak już dobrze wiecie, zdecydowałam się na przeczytanie tej pozycji, ponieważ strasznie spodobała mi się jej okładka. Nic na to nie poradzę, że jestem uzależniona od pięknych wydań książek. Spójrzcie tylko na nią - czy nie  wygląda ona oszałamiająco! Te wszystkie zdobienia i rysunki działają tylko na wyobraźnię czytelnika, a jak prezentował się środek? Moim skromnym zdaniem jeszcze lepiej. Owszem, okładka jest piękna, fascynująca i niezwykła, ale jej treść jest naprawdę oryginalna, lecz o tym za chwilę. Najpierw nacieszcie oko idealną oprawą graficzną. Wiecie jak wspaniale wygląda na półce? Nie wspomnę już o tym jak pięknie się mieni  w blasku światła. Mogłabym na nią patrzeć godzinami! Dobra, dobra. Dosyć o okładce! Przechodzimy do konkretów.
       Ta książka tak strasznie mi się podobała, że nie wiem od czego zacząć. Może od tego kiedy w moje ręce wpadnie drugi tom? Jak ja na to czekam! To zakończenie było tragiczne i nie mam bladego pojęcia co będzie mnie czekać w kolejnej części.  Autorka zostawiła tyle tajemnic i tak wiele otwartych furtek, że na pewno będzie się działo. Jeżeli jeszcze nie macie w planach powieści Pani Brodway to szybiutko zapiszcie sobie ten tytuł na swojej liście, bo ta książka musi trafić na Wasze półki. Nie poleciłabym Wam byle czego! "Tusz" to jest taka troszkę mieszanka "Igrzysk śmierci", "Niezgodnej" i "Cinder", ale wierzcie mi na słowo, iż historia Leonory jest surowa, oryginalna i nietuzinkowa. Aczkolwiek nie jest pozbawiona kilku wad, ale do tego zaraz dojdziemy.W kadym razie "Tusz" skradł moje serce i już nie mogę doczekać się kolejnych przygód głównej bohaterki. Jestem ciekawa jak potoczy się jej sytuacja życiowa i w którym kierunku pójdzie tajemnica, którą odkryła.

      Strasznie ubolewam nad tym, iż w tej powieści nie było wątku miłosnego! Owszem na horyzoncie pojawi się dwaj przystojni kawalerowie, ale nie wiem dla kogo mocniej zabije serce Leonory. Dobra, przyznaję się mam już jednego faworyta i po cichu liczę na to, że to właśnie ich relacja pozytywnie się rozwinie. Ja nie wiem jak ja wytrzymam w tej niepewności - dajcie mi ten drugi tom! Do końca miałam nadzieję, iż autorka wplecie w fabułę jakiś cichutki romansik, a tu nic - bieda! Żadnych pierwszych pocałunków, napięcia seksualnego zupełnie nic! Chociaż teraz kiedy piszę tę recenzję dochodzę do wniosku, iż jest o bardzo dobre posunięcie ze strony autorki. Dzięki temu bardziej skupiłam się na rodzinnej tragedii, niż na jakiś tam rozterkach miłosnych. Brawa dla autorki!
      Oczywiście nie może być za kolorowo, dlatego teraz minimalnie ponarzekam. Początkowo nie mogłam się wciągnąć w fabułę. Przeczytałam pierwsze strony i co? Nuda. Nic fajnego się nie działo, ale później jak się rozkręciło to ho ho! Nie mogłam i nie chciałam się oderwać od tej historii. Zaciekle przewracałam kolejne strony i jak najszybciej chciałam poznać wszystkie tajemnicy rodziny Leonory. Jak się domyślacie Pani Brodway uchyliła mi tylko rąbka tajemnicy, a ja nadal nie wiem na czym stoję i na czym przede wszystkim stoi Leonora. Co się wydarzy w kolejnej części? Tego nikt nie wie.
   Jednak największym plusem całej powieści jest cały wykreowany świat przez autorkę. Moim zdaniem podzielenie ludzi na naznaczonych i nienaznaczonych było bardzo dobrym pomysłem. Nigdy nie spotkałam się z "wytatuowaną" społecznością, która nie chce mieć przed sobą żadnych tajemnic. To było mega ciekawe, oryginale i nietuzinkowe. A to wszystko zostało otoczone starymi baśniami i legendami, które czytała nasza główna bohaterka. Te pradawne opowieści były świetne! Z przyjemnością je czytałam i pochłaniałam. Aczkolwiek coś czuję, że  mogą być one wprowadzić w błąd czytelnika jak i główną bohaterkę.

   "Tusz" to wyjątkowa, oryginalna i nieprzewidywalna historia o podzielonej społeczności. Opowieść Leonory chwilami jest brutalna, surowa, ale z czasem  zostaje otoczona baśniową otoczką, która wprawia czytelnika w lekkie osłupienie. Czy życie jakie zna główna bohaterka jest prawdziwe? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Komu Leonora może ufać, a kogo powinna omijać szerokim łukiem? Czy w świecie prawdy jest miejsce na kłamstwo? Tego dowiecie się z lektury powieści Alice Brodway! Z całego serca polecam! Dajcie się "zatuszować".

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu WE NEED YA!
Kochani,
polecam z całego serduszka!😁
Do napisania 😁

6 komentarzy:

  1. W tym roku raczej już nie uda mi się jej przeczytać, bo podobnie, jak Ty nadrabiam zaległości. Okładka świetna. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, okładka wygląda oszałamiająco :) Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w trakcie czytania i też idzie mi opornie :) Ale doczytam do końca, bo zarys fabuły obiecuje, że książka jest naprawdę oryginalna

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chwilowo się raczej nie skuszę :) za dużo mam do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytam, o ile wpadnie mi w łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam sporo dobrych recenzji na temat tej książki i po Twojej tylko utwierdzam się, że warto się za nią obejrzeć :)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń