wtorek, 22 marca 2016

"Każdy kot ma swoje własne przeznaczenie"- recenzja książki Erin Hunter pt."Wojownicy. Ogień i lód"


 
      Pamiętacie Rdzawego- rudego, domowego kota, który pewnego dnia zapolował na mysz w lesie i przez przypadek spotkał inne dzikie koty. Otrzymał od nich propozycje dołączenia do Klanu Pioruna. Po długim  namyśle przyjął ich propozycję i od tamtej pory jego życie diametralnie się zmieniło. Jesteście ciekawi jak dalej potoczyły się losy tego młodego kota?


                      "Urodziłem się jako domowy kot, ale teraz jestem wojownikiem" 

   Ogniste Serce stał się pełnoprawnym wojownikiem. Od teraz będą czekały na niego coraz trudniejsze zadania. Zbliża się pora nagich drzew, więc każdy klan walczy o jak największe zapasy pożywienia.
Klan Wiatru nie wrócił jeszcze do swojego obozu, a niektórym klanom wcale nie zależy na ich powrocie. Między czterema klanami dochodzi do mniejszych i większych nieporozumień, które powoli przeradzają się w otwarty konflikt.

    Wczoraj skończyłam czytać "Ogień i lód" autorstwa Erin Hunter  i muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem . Emocje po zapoznaniu się z drugim tomem jeszcze nie opadły, a ja ciągle nie mogę się na niczym skupić, ponieważ moje myśli cały czas krążą wokół kocich wojowników. To co otrzymałam w tej części, przerosło moje najśmielsze oczekiwania, a gdy odkładałam  książkę na półkę żałowałam, że pod ręką nie mam trzeciego tomu. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak wytrzymam do premiery! Już teraz dłuży mi się czas, minuty ciągną się w nieskończoność, a ja kompletnie nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Ale wiecie co? Od samego początku wiedziałam, że tak będzie. Jak tylko mogłam zwlekałam z przeczytaniem kontynuacji "Wojowników", ponieważ czułam, że czekanie na kolejną część będzie dla mnie katorgą, lecz jak zwykle nie wytrzymałam i "zatopiłam" moje pazurki w "Ogniu i lodzie".


" - Cóż, staram się nie kłamać - miauknęła Rozżarzona Łapa. - Tylko pomyślałam, że w tym przypadku prawda nie będzie najlepszym wyjściem"
   Pierwszym tomem serii, czyli "Ucieczką w dzicz" byłam zachwycona, dlatego nie mogłam się  doczekać  kolejnych przygód kocich bohaterów, a oprócz tego autorka zaostrzyła mój apetyt  kilkoma nierozwiązanymi wątkami . Miałam nadzieję,  że w "Ogniu i lodzie" zostaną one wyjaśnione, lecz jak się później okazało, musiałam obejść się smakiem. Pani Hunter przez cały czas trzymała mnie w niepewności i wcale nie zamierzała uchylić mi rąbka tajemnicy.

  Jeśli miałabym scharakteryzować "Ogień i lód"  dwoma słowami  to użyłabym wyrażenia  "tykająca bomba", ponieważ  pierwsze strony niewinnie wprowadzały mnie w fabułę, a zanim zdążyłam się obejrzeć zostałam wciągnięta w sam wir wydarzeń. Podczas czytania wielokrotnie wstrzymywałam oddech i  próbowałam uspokoić moje serce, które waliło jak oszalałe. W  mgnieniu oka zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości. Mogło się walić i palić, a ja i tak bym tego nie zauważyła, gdyż znajdowałam się  w zupełnie innym świecie. Jeśli przerywałam czytanie to tylko z jednego powodu -  niektóre  wydarzenia  musiałam porządnie przeanalizować i przetrawić, lecz po tych króciutkich przerwach, zawsze wracałam do lektury z wypiekami na twarzy. No cóż, chyba po prostu uzależniłam się od tej serii.

"Gdyby mój ojciec się dowiedział się, że uratowałam intruza z Klanu Pioruna, zrobiłby ze mnie wycieraczkę!"

   Nadal jestem zauroczona światem  wykreowanym przez Panią Erin Hunter. Życie kocich wojowników cały czas mnie fascynuje i intryguje. Sądziłam, że autorka już niczym mnie nie zaskoczy, a jak się później okazało ma w rękawie jeszcze kilka asów. Nie mogłam przewidzieć żadnego ruchu bohaterów, ani tego co wydarzy się w następnym rozdziale. W niektórych momentach otwierałam szerzej oczy i mówiłam do siebie "To chyba niemożliwe!". Teraz jednak wiem, że w tej serii może się wszystko wydarzyć.

   Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o bohaterach. Kiedy ponownie spotkałam się z Ognistym Sercem, Szarą Pręgą i innymi postaciami, poczułam się jakbym odwiedziła moich bliskich  przyjaciół. Początkowo trochę obawiałam się, że będę miała problem z przypomnieniem sobie ich charakterów, ale  moje obawy były nieuzasadnione. Gdy tylko zagłębiłam się w powieści, wszystkie wspomnienia z pierwszej części wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. Bez najmniejszego problemu odnalazłam się u boku Ognistego Serca, a skoro już mowa o moim ukochanym rudym kocie... pokochałam go jeszcze bardziej niż w pierwszym tomie. Stał się cudownym, mądrym i walecznym kotem, który nie boi się wyzwań i umie kierować się sercem oraz rozumem.

"Ogniste Serce poczuł, jak serce pęcznieje mu od uczuć. Po raz pierwszy od czasów dzieciństwa docenił to, co koty klanu musiały uważać za rzecz oczywistą: bliskość pokrewieństwa, więź wynikającą z urodzenia i dziedzictwa".

   Oprócz cudownego głównego bohatera, mamy do czynienia z całą paletą przeróżnych postaci. Każdy z nich cechuje się czymś innym. Jedne zyskują naszą sympatię, a inne nie. Oczywiście w drugim tomie pojawia się kilka nowych postaci, które trochę namieszają w życiu naszych ukochanych kotów, ale nie martwcie się, w niektórych monetach wyjdzie im to na dobre. Nie chcę Wam za bardzo spojlerować, ale zdradzę Wam tylko tyle, że pojawi się kilka naprawdę wyrazistych  postaci, które pokochacie lub znienawidzicie.

   Erin Hunter napisała cudowną kontynuację serii o kocich wojownikach. Śmiem nawet twierdzić, że "Ogień i lód" przebija swą poprzedniczkę w stu procentach. W drugim tomie jestem zakochana bez opamiętania i godzinami mogłabym się rozwodzić nad zaletami tej książki, więc jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z twórczością  Erin Hunter to musicie to jak najszybciej nadrobić. Mogę Wam zagwarantować, że podczas czytania, będziecie zachwyceni bohaterami jak i światem wykreowanym przez autorkę. To idealna pozycja w każdym  calu, dla każdego, bez wyjątku.  Nie wierzycie? Przekonajcie się sami!



                    Tytuł: "Wojownicy. Ogień i lód"
                    Autor: Erin Hunter 
                    Wydawnictwo: Nowa baśń
                     Ilość stron: 387
                     Moja ocena: 9/10




                   





                       Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Nowa Baśń!




Kochani!

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zapoznania się z twórczością Erin Hunter. Jak pewnie zauważyliście totalnie zwariowałam na punkcie książki o kotach w roli głównej!  Musicie jak szybciej poznać Ogniste Serce i i jego przyjaciół  <3  Jak tylko przeczytacie "Ogień i lód", bądź "Ucieczkę w dzicz" to śmiało do mnie piszcie :)

Miłego wieczorku!
Do napisania :* 

18 komentarzy:

  1. Czytałam pierwszy tom i sama się zdziwiłam, że tak bardzo mi się spodobał. Niby historia o kociakach, ale jak wciąga, prawda? :D Planuję w najbliższej przyszłości zabrać się za kontynuację :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam pierwszy tom siostrze i była nim zachwycona, więc pewnie niedługo podaruję jej kolejną część.
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka mnie hipnotyzuje :) Recenzja zachęca, zapowiada się naprawdę świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele dobrego już słyszałam o tych książkach, jednak jeszcze nie zdecydowałam się na ich zakup. Powinnam to jak najszybciej zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś :) a okładka też "robi robotę", dopisuje do swojej listy ;P
    Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię koty więc może bym i poznała tę lekturę? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawi mnie ta seria, szczególnie dlatego, ze bohaterami są zwierzęta ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie koniecznie czuję, że chciałabym przeczytać tą książkę, ale... "Klucze" są u mnie w stosiku! W końcu! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to dziwne, ale okładka przypomina mi jednocześnie książeczkę dla dzieci i jakąś fantastykę :D Ale chyba nie jestem fanką książek pisanych z nieludzkiej perspektywy :P
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  10. Już samo określenie, że to "tykająca bomba" baaardzo kusi. I do tego polskie wydanie wygląda o wiele lepiej niż oryginalne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie miałam okazji do zapoznania się z twórczością Erin Hunter, ale być może w bliższej przyszłości to zmienię ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę :) sama okładka mnie przyciąga, a skoro treść to "tykająca bomba", to wręcz muszę dorwać się do tej pozycji!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najpierw muszę przeczytać pierwszą część, która zalega u mnie na półce od dłuższego czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam, lecz trochę słyszałam o pierwszej części, tytuł książki wyleciał mi z głowy i zapomniałam, że w ogóle słyszałam o tej książce c: Dzięki tobie przypomniałam sobie o niej na nowo i zaintrygowała mnie jeszcze bardziej niż za pierwszym razem :) Nie wiele jest książek młodzieżowych gdzie głównymi bohaterami są zwierzęta :) Mam nadzieję, że niebawem uda mi się sięgnąć po drugi tom, zaraz po tym jak przeczytam pierwszy, mam również nadzieję, że oryginalny pomysł nie zostanie zepsuty przez niedociągnięcia w fabule, albo jakieś dziury w niej :)
    Pozdrawiam cieplutko :*
    atramentowe-ruiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam koty, uwielbiam akcję, uwielbiam wojowników. Sądzę więc, że seria pani Hunter (pszypadeg, że takie nazwisko? [ang. hunter - łowca] nie sondze :D) może mi przypaść do gustu.

    Ania Shirley u Królowej Książek? Zapraszam!
    ksiazkowa-krolowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Interesująca pozycja:) wpisze ja na moją listę muszę przeczytać:) zapraszam do mnie:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam wielokrotnie o tej serii. Wierzę, że autorki spisały się świetnie. Zamierzam się o tym przekonać.

    OdpowiedzUsuń