niedziela, 13 marca 2016

"Czasem lubię niezdecydowanie, tę mozliwość wybierania." Recenzja książki Siegfrieda Lenza pt."Minuta ciszy".


    Minuta ciszy zawsze kojarzy mi się ze śmiercią, bądź tragedią, która dotknęła wielu ludzi. W ciągu tych sześćdziesięciu sekund mamy możliwość oddania im hołdu i uczczenia  pamięci. W ciszy i zadumie oddajemy się refleksji i rozmyślamy o ich żywocie. W tym momencie odczuwamy najróżniejsze emocje. Uświadamiamy sobie, że śmierć nie patrzy na to czy jesteśmy młodzi, starzy, źli, biedni czy wykształceni.

  Lata 70. W małej niemieckiej miejscowości mieszka Christian - osiemnastoletni chłopak, syn rybaka. Jego życie z pozoru nie wyróżnia się niczym szczególnym - chodzi do szkoły, pomaga ojcu w pracy i spotyka się ze znajomymi. Jednakże nikt nie wie, że nastolatek skrywa pewien sekret. Od jakiegoś czasu spotyka się z wyjątkową kobietą, z którą planuje wspólną przyszłość. Niestety na drodze ich szczęścia stoi  poważna przeszkoda... Ukochana chłopaka jest  jego nauczycielką od języka angielskiego. Los niestety nie jest łaskawy dla tych dwojga. Pewnego dnia Stella umiera.


   Gdy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach to od razu zapragnęłam ją przeczytać. Nie musiałam czytać opisu, ani zapoznawać się z recenzjami innych, po prostu od samego początku wiedziałam, że muszę poznać jej treść. Zapewne zastanawiacie się co mnie przyciągnęło do tej powieści, skoro nawet nie zwróciłam uwagi na zarys fabuły. Odpowiedź jest prosta - tytuł. Dwa wyrazy, które osobno są niepozorne, a razem tworzą coś ważnego. Jeśli mamy do czynienia z minutą ciszy, to automatycznie zapala się nam czerwona lampka z hasłem "tragedia", a wraz  z tragedią łączy się śmierć. Jeszcze bez zapoznania się z fabułą, wiedziałam, że będzie to opowieść o stracie, bólu i przede wszystkim śmierci, a  ja  od czasu do czasu lubię przeczytać coś dołującego, dlatego mój wybór padł właśnie na "Minutę ciszy"Siegfrieda Lenza.


  Narratorem całej powieści jest Christian, który powoli wdraża nas w swoją rzeczywistość i małymi kroczkami doprowadza  do swojej  tajemnicy. Narracja prowadzana przez tego chłopaka  wcale nie jest prosta, ponieważ często serwuje nam zmiany otoczenia. Raz znajdujemy się z nim w szkole na uroczystości żałobnej, a po chwili lądujemy w łódce jego ojca. A wszystko za sprawą wspomnień do których często wraca. Bohater w trakcie apelu wspomina chwile spędzone z ukochaną, a  nawet kilka razy zwraca się wyłącznie do niej, tak jakby ona siedziała naprzeciwko niego, a on opowiadał jej o zdarzeniach z przeszłości. Dlatego nie raz czułam się nie na miejscu, jak intruz podsłuchujący  prywatną rozmowę. 

 "Kiedy dwoje ludzi chce ze sobą żyć, muszą zaraz na początku ustalić, kto będzie sprzątał, a kto dbał o jedzenie"


           Po powieści Lenza spodziewałam się wszystkiego, ale na pewno nie tego co otrzymałam. 
Kiedy uświadomiłam sobie, że ta książka w dużej mierze będzie skupiała się na związku  uczeń - nauczycielka to trochę obawiałam się przerysowania tej relacji. Na pewno wiecie o co mi chodzi - potajemne schadzki w szkole, bezmyślne zachowania, ukradkowe namiętne spojrzenia i różne takie "nieodpowiedzialne" zagrania. A o dziwo nic takiego się nie wydarzyło, wręcz przeciwnie- każdy ruch głównych bohaterów był przemyślany i taktowny.

   A skoro zaczęłam temat relacji tych dwojga, muszę przyznać, iż nie są one wcale takie bajkowe, jakby z początku mogły się wydawać. Od pierwszej strony czułam miłość Christiana do Stelli.   Bohater nie szczędził słów, otwarcie bez ogródek "naszkicował" nam obraz swojej wielkiej miłości, którą niedawno przeżył. Wspólne spotkania, rozmowy, chwile przywoływał z takimi szczegółami, że  przez moment przyszło mi na myśl, że może on zwariował, ale później gdy zaczął snuć wizję ich wspólnej przyszłości, gdzie nie będą musieli się ukrywać, doszłam do wniosku, że jednak faktycznie był w niej zakochany i wcale nie było to tylko szczenięce zauroczenie. Jak na osiemnastolatka cechował się ogromną dojrzałością i wrażliwością, czego moim zdaniem nie można powiedzieć o Stelli.


"Patrzyłem na ciebie, gdy tak siedziałaś, czytając, a twój widok, Stello, od razu przywołał myśl o tych obrazach z oknem na pierwszym planie, które zapraszają oglądającego, by zajrzał poza to, co pokazane, i oddał się domysłom"

   Christian często podkreślał zalety ukochanej. Wypowiadał się o niej w samych superlatywach, jaka to ona jest mądra, miła, uśmiechnięta, ciepła, radosna itp., a ja odnosiłam podczas czytania zupełnie inne wrażenie. W moim odczuciu ta postać była zimna, wyrachowana i przebiegła. Nie wiem, może się mylę, ale moim zdaniem  Stella przez cały czas sprytnie  bawiła  się uczuciami innych, a w szczególności swojego ucznia. Zwodziła go za nos, odsuwała się od niego, a następnie  przychodziła  i była słodka jak cukierek. Jednym słowem kokietka. Naprawdę, próbowałam ją polubić, a nawet zrozumieć, lecz każda moja próba kończyła się klęską. 

"[..] rozczarowany byłem jedynie tym chłodem, tą rzeczowością, w jej spojrzeniu nie było wyrazu potajemnego porozumienia, ignorowała wszelkie aluzje do tego co nas łączyło."


  W trakcie lektury nie zauważyłam jednej rzeczy, którą dostrzegłam dopiero po odłożeniu książki na półkę. Tak jak wcześniej wspominałam cała powieść toczy się głównie wokół relacji Christian - Stella, ale obok samej bohaterki dzieje się wiele różnych rzeczy, które niestety nie zostają wyjaśnione. Możemy snuć teorie, dopowiadać i dociekać, lecz nigdy nie dowiemy się prawdy. Podczas czytania powieści Lenza, trzeba zwracać uwagę nawet na najmniejsze detale, gesty i zachowania, bo pod niektórymi zdaniami kryje się drugie dno.


  Siegfried Lenz  stworzył nietuzinkową powieść o miłości rodzącej się między nauczycielką, a uczniem. Choć na rynku wydawniczym jest wiele książek o podobnej tematyce, to  na pewno ta wyróżnia się spośród tłumu. Pod żadnym względem nie jest wyidealizowana, banalna czy  nudna. Oprócz tego autor cudownie posługuje się słowem. Nie podaje nam niczego na tacy, lecz "zmusza" nas do samodzielnego  myślenia i wyciągania  własnych wniosków. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa dla każdego kto lubi "trudniejszą" literaturę.




Tytuł: "Minuta ciszy"
Autor: Siegfried Lenz
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Ilość stron: 133
Moja ocena: 7/10















             Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura


Kochani!
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania tej powieści. Naprawdę, warto bliżej poznać historię Christiana i Stelli :)

Miłego wieczoru <3

Do napisania :*

18 komentarzy:

  1. Wow, jestem.. zaczarowana. Muszę tą książkę gdzieś dopaść! Obowiązkowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ja czuję ogromne zachęcenie. Książka, jak widzę, krótka, jednak aż naładowana emocjami. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, a mnie ten cały początkowy opis raczej zdemotywował, bo taka retrospekcja czy nieustannie prezentowane wspomnienia bohaterów, raczej nie gwarantują prężnej akcji. Na szczęście z każdym kolejnym słowem Twojej recenzji, coraz bardziej mnie zachęcałaś. A już przy końcu wiem, że wręcz trzeba przeczytać ten tytuł.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię książki, którym muszę się dokładnie przyjrzeć i przeanalizować, lubię też tajemnicze postacie, a tatka wydaje się Stella. Chętnie się skuszę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam różne czytelnicze "fazy" i czasem lubię przeczytać coś dołującego ;) Kiedy taka mnie najdzie, to pewnie sięgnę po "Minutę ciszy"
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czuje sie zainteresowana;) uczeń i nauczycielka, coś nietypowego, tym bardziej jeśli jedno z nich umiera.

    OdpowiedzUsuń
  7. To może być ciekawe. :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy zachęciłaś? Oczywiście! Bo sama również lubię się czasem zdołować jakaś historią. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię zabieg retrospekcji, więc mogłabym się skusić na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie jest już wiele książek, które poruszają podobne tematy, dlatego to duży plus, że właśnie ta powieść wyróżnia się na tle pozostałych. Z chęcią po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo się wyróżnia :) autor jest szczery do bólu, ale nie wyjawia nam wszystkiego :) Musimy czytać między wierszami :)

      Usuń
  11. Po raz pierwszy słyszę o tej książce, ale wydaje się być bardzo interesująca, a Ty swoją recenzją kusisz, oj kusisz do jej przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak... Minuta ciszy zawsze kojarzyła mi z uczczeniem pamięci zmarłego :) Kurczę, aż zachciało mi się książkowych zakupów (: znowu będę biedniejsza o kolejne miejsca na półkach XD :D
    Ciekawa recenzja ;-)
    Pozdrawiam cieplutko :*
    http://atramentowe-ruiny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak... Minuta ciszy zawsze kojarzyła mi z uczczeniem pamięci zmarłego :) Kurczę, aż zachciało mi się książkowych zakupów (: znowu będę biedniejsza o kolejne miejsca na półkach XD :D
    Ciekawa recenzja ;-)
    Pozdrawiam cieplutko :*
    http://atramentowe-ruiny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Tytuł i okładka świetna lecz raczej mnie nie wciągnie :(
    http://i-think-this-book-is-funny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi całkiem fajnie :D
    Myślę że się skuszę :d

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń