wtorek, 14 maja 2019

"Walcząc o odkupienie" - Kate McCarthy

         Rzadko trafiam na książki, które totalnie miażdżą mi serce. Czasem w moich recenzjach piszę, że ta i tamta książka  złamała mi serducho i sprawiła, że przez całą naszą wspólną przygodę masakrycznie płakałam. O takich powieściach z pewnością się nie zapomina, ale między tymi, które złamały mi serce, a je zmiażdżyły jest kolosalna różnica. Dzisiaj w mojej recenzji przedstawię Wam perełkę, a raczej diament czy brylant wydawnictwa Niezwykłego. Jeżeli jeszcze nie przeczytaliście tej powieści to popełniliście straszny błąd. Dlaczego? Tego się zaraz dowiecie! Zapraszam do przeczytania mojej opinii! 

         Ryana Kendalla złamało życie. Wie, co to ból. Wie, co to przemoc i strata kogoś bliskiego. Wie, jakie to uczucie, gdy się kogoś zawodzi. Jednak nic nie może go powstrzymać przed pożądaniem jedynej kobiety, której nie może mieć – Finlay Tanner. Jej uśmiech jest słodki, a przyszłość świetlana. To dziewczyna, z którą dorastał, którą kocha i chroni przed światem, a nawet przed sobą samym.Jako dziewiętnastolatek Ryan wstępuje do Australian Army. Po latach intensywnych szkoleń staje się żołnierzem elitarnej jednostki SASR i zostaje wysłany do Afganistanu, gdzie wraz ze swoim oddziałem podejmuje się niebezpiecznych misji. Jednak bez względu na to, jak daleko ucieknie albo jak zaciekle będzie walczył, myśl o Finlay stale będzie go prześladować. Po sześcioletniej rozłące wystarczy zaledwie jedno spojrzenie, żeby zdał sobie sprawę, że nie może bez niej żyć. Niestety, czasem miłość nie wystarczy, by zabliźnić wszystkie rany. Czasem mężczyzn takich jak Ryan nie można już uleczyć, z kolei kobiety takie jak Finlay zasługują na znacznie więcej.To opowieść o wojnie i poświęceniu, o więziach i prawdziwej przyjaźni, o upadku tych, którzy zdawali się być silni. To opowieść o rezygnacji z miłości i cierpieniu, w której pewien człowiek zrozumie, że najcięższą walką jest walka o samego siebie.
         Nawet nie wiecie jak bardzo męczę się pisząc tę recenzję. Najchętniej wysłałabym  do wydawnictwa  e-maila z taką wiadomością: "Jestem tak emocjonalnie zdruzgotana, że nie jestem w stanie oddać recenzji dotyczącej powieści "Walcząc o odkupienie". Ta historia jest tak boleśnie piękna, że nie da się o niej napisać porządnej opinii. Próbowałam z trzysta razy coś o niej napisać, ale nie potrafię. Zamiast tego piję ciągle melisę i przeżywam losy Ryana i Finaly". Kochani, mamy już maj, a ja od dwóch miesięcy nie potrafią zebrać się w sobie, aby napisać cokolwiek o tej niesamowitej książce. Jestem jak w jakimś transie. Zaczynam pisać recenzję, po chwili sceny z książki stają mi przed oczami, a ja mam łzy w oczach i nie potrafię nic napisać. Podziwiam wszystkie blogerki, czytelniczki  i recenzentki za to, że udało im się tak szybko napisać opinie. Podziwiam tłumaczkę za to, że udo jej się przetłumaczyć tę książkę, a z pewnością nie było to łatwe kiedy łzy same napływały do oczu. Podziwiam całe wydawnictwo Niezwykłe za to, że zdecydowali się wydać tę książkę. Na pewno nie jest im  łatwo otrzymywać te wszystkie wiadomości z pretensjami, że przez opowieść Ryana i Finlay zaspali do pracy, mieli przez kilka dni, a może nawet tygodni podpuchnięte oczy albo musieli zainwestować w cysternę chusteczek higienicznych czy kilkadziesiąt dzbanków z melisą. A tak na serio, jestem niesamowicie dumna z całej NieZwykłej ekipy za to, że decydują się na  wydawanie takich historii. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że powstało takie wydawnictwo jak NieZwykłe. Nie wiem jak wyglądałoby moje czytelnicze życie gdybym nie poznała "Terapii", "Dziesięć poniżej zera", "Weterana", "Walcząc z ciszą" czy gwiazdy dzisiejszego wieczoru "Walcząc o odkupienie". O takich powieściach się po prostu nie zapomina. One wgryzają się w duszę czytelnika, sprawiają, że nie możemy o nich zapomnieć. Płaczemy przy nich, przeżywamy i cieszymy się razem z bohaterami. Przeżywamy upadki, powstania, rozstania i powroty. Kochamy te historie i jednocześnie ich nienawidzimy. O nie! Miałam pisać o książce Pani Kate McCarthy, a rozpływam się nad wydawnictwem, ale Kochani! Musicie poznać publikacje tego wydawnictwa, bo są naprawdę NieZwykłe. 
          Moja kobieca intuicja wyczuwa, że dzisiejsza recenzja będzie totalną tragedią. Minęły już dwa miesiące od przeczytania powieści pt."Walcząc o odkupienie", a ja w głowie nadal mam ogromną pustkę. Nawet jeżeli napiszę Wam, że ta książka jest boleśnie piękna, wzruszająca i jedyna w swoim rodzaju to w dalszym ciągu nadal to będzie za mało. Jak można opisać doskonałość? Może przesadzam, a może nie, ale dla mnie historia wykreowana przez autorkę jest naprawdę doskonała. Emocje są realne. Uczucia są skrajne. Historia jest strasznie realistyczna i szczera do bólu, a bohaterowie są niesowicie prawdziwi i w żadnym stopniu nie zostali przerysowani. Mną ta historia zawładnęła, dlatego co jakiś czas na instastory wrzucam Wam moje ulubione fragmenty z powieści. Nie wiem dlaczego czytelnicy, a w szczególności patroni książki przestali o niej mówić, ale moim  skromnym zdaniem o tej pozycji powinno być cały czas głośno. Nawet nie powinno się o niej tylko mówić, a nawet  krzyczeć! Wiem, że na naszym rynku wydawniczym pojawia się wiele różnych pozycji, ale póki co żadna z nich w moim rankingu nie przebiła "Walcząc o odkupienie".  Ta powieść na dzień dzisiejszy i mam nadzieję, że również na późniejszy jest hitem 2019 roku. Z pewnością nie pozwolę na to, aby o tej powieści zapomniano. Będę Was nękać, nakłaniać i kusić tą pozycją. Zrobię Wam taki "spam", że będzie mieli mnie dosyć, ale gdy w końcu sięgniecie po utwór Pani Kate przyznacie mi rację, że o tym diamencie powinno być bardzo, bardzo głośno.
            Na sam koniec w wielkim, a raczej w ogromnym skrócie napiszę Wam o czym jest ta książka. Autorka w swojej powieści poruszyła takie wątki jak miłość, przyjaźń, rozstanie, trudne wybory, drugie szanse, żal, śmierć i rozpacz. Pani Kate McCarthy przedstawiła nam również obraz wojny i cierpienia, który dotyka żołnierzy wyruszających na misje. Zawód żołnierza nie jest łatwy, prosty, ani przyjemny, a konsekwencje niektórych wyborów na wojnie mogą doprowadzić do depresji, a nawet śmierci młodych mężczyzn. Nie będę ukrywać, iż bardzo trudno czytało mi się wspomnienia Ryana dotyczące wojny. Nawet nie umiałam sobie wyobrazić co ten młody chłopak musiał czuć kiedy widział tyle bólu, śmierci i bestialstwa. Nie chciałabym w tym momencie za dużo Wam zdradzać, bo uważam, że sami powinniście sięgnąć po tę książkę i przekonać się na własnej skórze o czym jest ta opowieść. Tym mnie wiecie, tym bardziej odczujecie emocje. 
      W ostatnim akapicie powinnam stanąć na wysokości zadania i zachęcić Wam wszystkich do sięgnięcia po tę powieść. Czy podołam temu zadaniu? Nie wiem. Aczkolwiek bardzo bym chciała, żebyście sięgnęli po książkę Pani Kate McCarthy, ponieważ ta historia jest naprawdę niesamowita i piękna w swoim bólu. Wiecie za co ja pokochałam "Walcząc o odkupienie"? Za emocje, realizm i za dosłownie wszystko. Przeczytajcie tę powieść - obiecuję, że nie pożałujecie tego wyboru. 

Kochani, 
tak jak wcześniej wspomniałam ta recenzja totalnie mnie wymęczyła! Mam nadzieję, że znajdziecie czas dla tego tytułu :)
Do napisania!

6 komentarzy:

  1. Dzięki Tobie dowiedziałam się o tym wydawnictwie i kupiłam sobie pięć książek z ich oferty :) To prawda, że mają nosa do ciekawych książek :) No właśnie o "Walcząc o odkupienie" jest trochę cicho :( Patroni pokazali tę książkę w czasie premiery i przed premierą, a potem o niej zapomnieli..... to jest przykre :( Ja już w ogóle nie patrzę na patronów, bo dla mnie są to zwykłe loga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super recenzja :) Ja też o NieZwykłym dowiedziałem się z Twojego bloga. Wcześniej o tym wydawnictwie nie słyszałem, a teraz jestem szczęśliwym posiadaczem "Ziemi osamotnionej" i "Upadającego imperium" :) Cieszę się, że są jeszcze tacy blogerzy jak ty :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej recenzji muszę tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sobie odpuściłam póki co tę pozycję, bo niekoniecznie to mój klimat :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i uważam, że książka jest genialna. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Dam jej szansę! Przekonałaś mnie ;)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń