środa, 26 sierpnia 2015

"Ludzie nie zapominają celowo, chociaż zawsze są rzeczy, które wszyscy chcielibyśmy zapomnieć" - recenzja książki pt. "Kraina zwana Tutaj" Cecelia Ahern



Wyobraźcie sobie taką sytuację. Wstajecie rano z łóżka i chcecie założyć na swoje nogi ulubione kapcie. Nagle sobie uświadamiacie, że jeden z nich znikł. Zaczynacie go szukać pod łóżkiem, szafą, w salonie, w łazience. Jesteście zdziwieni zaistniałą sytuacją. Doskonale pamiętacie, że jeszcze wczoraj para butów leżała na podłodze w Waszym pokoju. Przetrząsacie  cały dom, a zguby nadal nie ma. Po jakimś czasie dajecie sobie spokój, ale nadal gdzieś we własnej  podświadomości zastanawiacie się gdzie mogły się  podziać.
Nie macie pojęcia, że Wasze buty wylądowały w tajemniczej krainie zwanej Tutaj...



   Sandy Scott prowadzi agencję zajmującą się poszukiwaniem ludzi i rzeczy zaginionych. Całe swoje trzydziestoczteroletnie życie poświęca swojej pasji. Pewnego dnia przyjmuje zlecenie od niejakiego Jacka, który poszukuje swojego brata. W dniu spotkania  nagle znika i trafia do tajemniczej krainy Tutaj, gdzie pośród rzeczy zaginionych mieszkają nieodnalezieni ludzie. Kobieta czuje, że znalazła się tam nie bez przyczyny. Postanawia im pomóc, ale najpierw musi odnaleźć siebie.


   To moje drugie spotkanie z tą autorką. Dwa lata temu miałam okazję przeczytać "P.s. Kocham Cię" i zakochałam się w tej powieści. Czytając to śmiałam się i płakałam. Byłam pod wrażeniem historii przedstawionej przez Panią Ahern. Do dziś nie mogę o niej zapomnieć. Obiecałam sobie, że przeczytam wszystko co ta kobieta napisze. I w końcu pomalutku spełniam tę obietnicę, ale muszę przyznać, że po zapoznaniu się z "Krainą zwaną Tutaj"  nie wiem czy jej nie złamię.


"Jedyną rzeczą bardziej przygnębiającą od niemożności odnalezienia kogoś jest bycie nieodnalezionym." 

   Początek był tragiczny i nie mogłam przez niego przebrnąć. Po kilku stronach odkładałam powieść i sięgałam po inną pozycję. Skończyło się na tym, że musiałam zmuszać się do czytania. Jednak po namyśle postanowiłam dać szansę tej książce i skończyć ją. Do końca miałam nadzieję, że akcja w końcu mnie porwie i nie będę mogła się oderwać. Moje prośby zostały w końcu wysłuchane, lecz tylko częściowo. Gdy dotarłam na 180 stronę nie musiałam się już zmuszać i czytało mi się trochę lepiej. I teraz pisząc tę recenzję zastanawiam się co spowodowało, że tak ciężko mi szło. Przecież styl pisarki jest bardzo lekki i przyjemny. Zdania są dobrze skonstruowane i płynne.Wszystko jest spójne i łączy się w jedną wielką całość, a  niektóre wypowiedzi bohaterów zmuszały mnie do długiej refleksji, więc gdzie tkwi problem? I na to pytanie znalazłam odpowiedź.

   Największym problem była główna bohaterka, a przy okazji narratorka. Sandy Scott trzydziestoczteroletnia  kobieta, która zachowywała się jak rozkapryszona księżniczka w okresie dojrzewania - bez urazy dla księżniczek.
To właśnie jej punkt widzenia najbardziej mnie męczył i sprawiał, że miałam ochotę rzucić książkę w kąt.
Scharakteryzuję Sandy  w trzech słowach - egoistka, ignorantka i pseudointelektualistka. Jej stosunek do bliskich, a w szczególności do rodziców był naganny. Naprawdę nie wiem jak tak można ignorować swoich rodzicieli. Cały czas miała do nich pretensje, że jej nie rozumieją, ale czy ona rozumiała ich? Nie pozwalała im się zbliżyć do siebie nawet na krok. Uciekała od nich i się izolowała. W moim odczuciu karała ich za swoją obsesję szukania. Nie mogłam rozgryźć panny Scott i powiem Wam szczerze, że jej nie polubiłam. Owszem nie była zła do szpiku kości, ale aniołem też bym jej nie nazwała.

  Sytuację trochę ratował  Jack- mężczyzna poszukujący od roku zaginionego brata. Jego akurat polubiłam od pierwszej strony. Podziwiam go za jego upór i determinację. Gdy cała rodzina już się poddała  w poszukiwaniach on jeden nie tracił nadziei i każdego dnia wypatrywał Daniela. Robił co tylko mógł, aby go odnaleźć. Może nie każdą jego decyzję popierałam, ale w pełni go rozumiałam.
  Nie będę ukrywać, że najbardziej przywiązałam się do bohaterów drugoplanowych. I to oni powinni być głównymi postaciami. Byli barwni, dobrze skonstruowani i jak najbardziej realistyczni. Gdy tylko pojawiali się na horyzoncie od razu się uśmiechałam. Ich słowne potyczki i poczucie humoru mnie rozbrajało. I to dzięki nim dotrwałam do końca.

   Zgadzam się ze słowami umieszczonymi na okładce, że  autorka z wdziękiem łączy rzeczywistość z magią.    Naprawdę jestem pod wrażeniem pomysłu na powieść i problemu w niej poruszonego. Ten temat jest cały czas aktualny. Każdego dnia w różnych krajach i o rożnej porze giną bez śladu ludzie. Jedni się odnajdują żywi lub martwi, ale jest też grupa osób, która nigdy nie zostaje odnaleziona. A kraina wymyślona przez pisarkę przynosi nam małą pociechę, że Ci ludzie żyją w swoim świecie i  są w jakimś stopniu szczęśliwi.


"Czasem ludzie znikają nam dosłownie sprzed oczu. Czasem odnajdują cię nagle, nawet, jeżeli szukali cię przez całe życie. Czasem, kiedy przestajemy uważać, tracimy z oczu samych siebie."

   I teraz mam dylemat na ile powinnam ocenić tę książkę. Nie była najgorsza, ale najlepsza też nie. Spodziewałam się czegoś lepszego i zostałam niemile zaskoczona . Jednak ze względu na intrygującą fabułę i wspaniałą kreację postaci drugoplanowych oceniam tę powieść na 5/10. Szkoda, że potencjał tej powieści został zmarnowany.

Tytuł : "Kraina zwana Tutaj"
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 320
Moja ocena: 5/10

84 komentarze:

  1. Z jednej strony fabuła wydaje się być ciekawa, z drugiej nie jestem do końca przekonana czy uda mi się w nią wkręcić. Lubię przywiązywać się bardziej do bohaterów pierwszoplanowych, więc... Mam zagadkę :D czytać czy nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła jest bardzo ciekawa, ale niestety bohaterzy nie powalają :) Mnie osobiście Sandy strasznie irytowała i nie mogłam się do niej przekonać :/

      Usuń
    2. Więc jak na razie sobie odpuszczę...
      + nominowałam Cię do tagu :)

      Usuń
  2. Z panią Ahern spotkałam się tylko przy lekturze "Love, Rosie" i nie ukrywam, że autorka na prawdę zauroczona mnie tą powieścią. O ile "Kraina zwana Tutaj" jakoś mnie nie zainteresowała po twojej recenzji, to chyba skuszę się na przeczytanie "P.S. kocham Cię"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "P.s. Kocham Cię" koniecznie musisz przeczytać. Jestem pewna, że będziesz się przy niej śmiać i płakać. Polecam! :)

      Usuń
  3. Tej autorki przeczytałam tylko Love, Rosie i jestem w tej powieści zakochana. I postanowiłam tak jak ty przeczytać wszystkie jej książki. I podobno ta jest jedną z jej gorszych książek, ale pewnie i tak ją przeczytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "Kraina zwana Tutaj" zawiodła. Myślałam, że pokocham tę książkę tak samo mocno jak "P.s. kocham Cię". Nie czytałam "Love, Rosie", ale mam ją w planach :)

      Usuń
  4. Uwielbiam powieści tej autorki. "Krainy zwanej Tutaj" nie czytałam, ale szkoda, że Cię w pełni nie zadowoliła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zawiedziona, ale dam jeszcze jedną szansę autorce i przeczytam inne jej powieści :) Może będą lepsze :)

      Usuń
  5. Nie bardzo do mnie przemawia ten tytuł. Może kiedyś, ale wątpię. Nie moje klimaty a i tak mam zbyt dużo w planach do przeczytania :/

    http://asgardianbookholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę Cię zachęcać, bo możesz się zawieść :)

      Usuń
  6. Ta fabuła wydaje się być zawiła, ale ze względu na to, że podobało mi się "Love, Rosie", może sięgnę :)
    Cecelia Ahern potrafi zauroczyć czytelnika każdą powieścią! Nawet mnie obyczajówkami!

    Zapraszam na nową recenzję :)
    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Autorka umie zauroczyć. Jednak w "Krainie zwanej Tutaj" czegoś zabrakło i np. główna bohaterka była zbędna :)
      Ja osobiście jestem zakochana w "P.s. Kocham Cię", ale po "Love, Rosie" na pewno sięgnę :)

      Usuń
  7. Fabuła wydaję się być ciekawa. Często nie lubię narratorek pierwszoosobowych.. więc już jestem przyzwyczajona :D Może przeczytam tę ksiązkę
    Pozdrawiam
    http://recenzjelaury.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie lubisz narratorek i dasz radę wytrzymać z Sandy, to śmiało możesz przeczytać tę książkę :)

      Usuń
  8. Zostałaś nominowana przeze mnie do tagu :*
    http://biblioteczkapati.blogspot.com/2015/08/kulturalna-mapa-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Dziękuję! Bardzo mi się tag podoba :* Na pewno go wykonam :)

      Usuń
    2. Wiem, dlatego nominowałam cię :D ;*

      Usuń
    3. I bardzo dobrze, że to zrobiłaś <3

      Usuń
  9. Jakoś nie przekonuję mnie fabuła.. Ogólnie teraz szukam książek które dadzą mi odelcieć i uciec od rzeczywistości. Na razie mówię nie :D

    http://opiniumkosa.blogspot.com/2015/08/taylor-swift-book-tag.html
    Nominowałam Cię do tagu :P Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tej książce nie odlecisz, niestety :/
      Kolejna nominacja! Dziękuję Ci bardzo :*

      Usuń
  10. Z autorką spotkałam się tylko raz, czytając książkę "Love, Rosie", która mnie zauroczyła. Z chęcią sięgnę po inne jej powieści, jednak niekoniecznie po "Krainę zwaną Tutaj". Jej opis raczej mnie nie zachęca ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę na inne powieści tej autorki to przeczytaj "P.s. kocham Cię" - wiem, że się powtarzam, ale ta książka jest piękna <3

      Usuń
  11. Z jednej strony fabuła wskazuje na trochę fantasy, a jednak nie... Kurczę, to chyba nie książka dla mnie, ale fabuła ciekawa i nie wiem, czy jak już nie skompletuje tego co chcę, nie trafi na moją biblioteczkę.

    www.cynka7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła jest interesująca, ale bohaterzy.... bez komentarza :)

      Usuń
  12. Moje pierwsze spotkanie z twórczością C. Ahern też nie było w pełni udane i skończyło się małym rozczarowaniem ;) Czytałam książkę "Kiedy cię poznałam" i niestety ta powieść nie rzuciła mnie na kolana ;) Jednakże autorka pisze w dobrym stylu, tego absolutnie nie mogę jej zarzucić, jednak sama historia zupełnie nie dla mnie ;) Ale nie skreślam, mam na półce jeszcze jedną książkę Ceceli Ahern i z pewnością przeczytam :) Pozdrawiam ciepło :)
    PS. Dołączyłam i będę odwiedzać :) Miłego czwartku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja sobie odpuszczę "Kiedy Cię poznałam" - słyszałam o tej książce sporo negatywnych opinii :/ Zgodzę się z Tobą, że autorka pisze bardzo dobrze i doskonale wie jaki temat poruszyć :)
      Możliwe, że po "P.s. kocham Cię" postawiłam jej za wysoko poprzeczkę :)
      Na pewno jeszcze powrócę do twórczości Ahern, ale wątpię czy przeczytam wszystko co ona napisze :)
      Z przyjemnością będę odwiedzać Twój blog, ponieważ bardzo podobają mi się Twoje recenzje :)
      Miłego piątku :*

      Usuń
  13. Moje pierwsze spotkanie z twórczością C. Ahern też nie było w pełni udane i skończyło się małym rozczarowaniem ;) Czytałam książkę "Kiedy cię poznałam" i niestety ta powieść nie rzuciła mnie na kolana ;) Jednakże autorka pisze w dobrym stylu, tego absolutnie nie mogę jej zarzucić, jednak sama historia zupełnie nie dla mnie ;) Ale nie skreślam, mam na półce jeszcze jedną książkę Ceceli Ahern i z pewnością przeczytam :) Pozdrawiam ciepło :)
    PS. Dołączyłam i będę odwiedzać :) Miłego czwartku :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Moją pierwszą książką tej autorki było P.S Kocham Cię i mam ogromny sentyment do tej książki-to od niej zaczęłam nałogowo czytać. Stoi u mnie na półce na honorowym miejscu . Chyba pora wrócić to twórczości tej autorki i zobaczyć czy dzisiaj też będzie mi się podobać. Wiem, że jej książki nie dą jakieś mega wybitne, ale miło czasem wrócić do początków swojego książkocholizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę kupić w końcu egzemplarz "P.s. kocham Cię" :) Ta książka jest niesamowita i bardzo mi jej brakuje na mojej półce :)
      Dzięki tej powieści pokochałam obyczajówki :D

      Usuń
  15. Wiele osób polecało tę książkę, a ty ją tak słabo oceniłaś? o.O Przeżyłam szok.
    Póki co mam w planach tylko "PS. Kocham CIę" tej autorki.

    Pozdrawiam
    Blog książkoholiczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ty jestem w szoku, ale musiałam ją tak ocenić :)

      Usuń
  16. Fabuła wydawała się naprawdę interesująca. Szkoda, że wyszło jak wyszło. Szkoda, że główna bohaterka jest taka, a nie inna. Raczej nie sięgnę po tę pozycję Ahern.
    Bo kocham czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł na fabułę autorka miała genialny. W dużym stopniu zawiniła główna postać czyli Sandy :/

      Usuń
  17. Hahaha... Już miałam brać się za Ahern (wszyscy pod niebiosa ją wychwalają), a tu taka opinia. No cóż, chyba się jeszcze zastanowię nad bliższym spotkaniem z jej twórczością. A przynajmniej z tą książką. ;)
    Pozdrawiam i obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje drugie spotkanie z Ahern i muszę przyznać, że chyba jeszcze żaden autor nie spowodował w mojej głowie takiego mętliku :/ "P.s kocham Cię" - uwielbiam, a "Krainę zwaną Tutaj" niestety nie :/

      Usuń
  18. Jest mnóstwo zmarnowanych powieści.... Ale cóż, trzeba żyć dalej i czytać kolejne książki ;)

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś powinien wziąć się za naprawianie zmarnowanych powieści :)

      Usuń
    2. Niestety jest bardzo dużo zmarnowanych powieści. Oj tak trzeba poszukać kogoś kto by je naprawiał :)

      Usuń
  19. Książka nie w moim typie :(
    PS : Nominacja do "Czytelnicze Nawyki Tag"
    http://i-think-this-book-is-funny.blogspot.com/2015/08/6-szeptem-czytelnicze-nawyki-tag.html#more

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za nominację <3 Na pewno za jakiś czas wykonam ten Tag :D

      Usuń
  20. Jestem w trakcie czytania i bardzo mi się podoba tak jak inne książki Cecelii Ahern.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż Tobie się podoba. Mnie się ją bardzo ciężko czytało :)

      Usuń
  21. Ja jeszcze nie czytałam nic tej autorki, ale kupiłam mamie na urodziny "P.s. Kocham Cię". I widzę, że to był dobry wybór. Jak ona skończy to też tamtą przeczytam. A tę sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja mama na pewno będzie zadowolona. Ta książka jest niesamowita :)
      Koniecznie przeczytaj "P.s. kocham Cię" - jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :)

      Usuń
  22. To już druga tak słaba ocena tej książki jaką widzę :/ Nie wiem, może autorka chciała stworzyć taką postać? Choć przyznam Ci rację, takie najbardziej irytują. Myślałam, że w książkach jakie pisze pani Ahern nie znajdzie się miejsca na fantastykę! :D Mile się zaskoczyłam ^^ Chyba bardziej będę wypatrywać Love, Rosie lub PS: Kocham Cię niż tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem jak autorka mogła stworzyć taką postać. Może chciała przedstawić nam nie fajną bohaterkę. Nie znoszę takich postaci jak Sandy :/
      Właśnie z powodu fantastyki wybrałam tę książkę. Fabuła naprawdę była ciekawa :)
      Polecam Ci "P.s. kocham Cię" - tutaj nie znajdziesz cukru pudru z miodem :)

      Usuń
  23. Ja do Ahern nie jestem jakoś super przekonana. To nie moja bajka chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Krainie zwanej Tutaj" mam mętlik w głowie i nie wiem czy sięgnę po kolejne książki tej autorki :/

      Usuń
  24. I co ja mam teraz zrobić? Fabuła zapowiada się interesująco, ale boje się, że przez główna bohaterkę starce tylko czas...ah te dylematy.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudny orzech do zgryzienia. Fabuła jest świetna, ale wszystko psuje główna postać :/
      Możesz zaryzykować, ale nie obiecuję, że będziesz zadowolona :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No właśnie, na dwoje babka wróżyła :) Pożyjemy, zobaczymy...a tym czasem nominowałam Cię do Dookoła świata BOOK TAG :) Szczegóły u mnie :)

      Usuń
  25. Obleciałam recenzję tylko wzrokiem, bo sama będę za moment czytać tę książkę :) Pozdrawiam ksiazko milosci moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na Twoją recenzje! Jestem ciekawa Twoich wrażeń po lekturze :)

      Usuń
  26. Zaskoczyłaś mnie, spodziewałam się raczej pozytywnej recenzji, choć do tej pory o książce nie wiele słyszałam, ale autorka jest dość wychwalana. Cóż ... "Ps. Kocham cię" myślę, że kiedyś przeczytam, ze względu, że ekranizacja strasznie mnie wzruszyła, "Love, Rosie" zaczęłam czytać, ale się w niej nie odnalazłam, więc może kiedyś podejmę kolejną próbę, za to tę książkę chyba sobie odpuszczę ... przeciętnie książki to strata czasu ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim zaczęłam ją czytać też myślałam, że recenzja będzie pozytywna - w końcu to słynna Pani Ahern, ale się przeliczyłam :) Mam w planach "Love, Rosie", ale w tych odległych.
      Koniecznie przeczytaj "P.s. kocham Cię" moim zdaniem książka jest sto razy lepsza od filmu :)

      Usuń
  27. Nie wszystkie księżniczki są rozkapryszone, to pewne. :P Książek autorki nie czytałam, ale zdarzają się jej pewnie te lepsze i gorsze. Ciekawi mnie ta, dzięki której płakałaś. ;) Nawiązując do tytułu Twojego bloga sądziłam, że książka Ci się spodoba, a przynajmniej zawód bohaterki, szkoda, że tka nie było. Nie wiem, czy z postacią tak irytującą jak postać główna długo bym wytrzymała. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhahaha :D Masz rację! Skoro ja jestem detektywem i ona w sumie też, to powinnyśmy się dogadać. Niestety tak się nie stało. Denerwowała mnie i irytowała na okrągło. Najbardziej mnie rozbrajało jak tupała nogą i strzelała tzw. "focha" :/
      Autorce postawiłam za wysokie wymagania :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  28. Jeszcze nie zapoznałam się z twórczością tej autorki, ale mam to w planach. Mimo to chyba tę książkę sobie odpuszczę.

    http://recenzandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie zaczynaj przygody z tą autorką od "Krainy zwanej Tutaj", bo się zrazisz :)
      Osobiście polecam Ci < wiem powtarzam się > "P.s. kocham Cię" :))

      Usuń
  29. Pomysł ma potencjał, ale po twojej recenzji widzę, że niewykorzystany głównie przez główną bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potencjał ta książka miała ogromny! Niestety główna bohaterka miała jeszcze większe ego :/

      Usuń
  30. Jak na razie przeczytałam tylko "Love, Rosie" tej autorki, ale po Twojej recenzji chyba sobie odpuszczę "Krainę zwaną Tutaj"

    blondie-in-wonderland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Krainę zwaną Tutaj" lepiej sobie odpuść :) Nie polecam jej :/

      Usuń
  31. Szkoda, że Cię rozczarowała. Ja uwielbiam wszystkie książki autorki :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie rozczarowała. Może inne utwory będą lepsze :)

      Usuń
  32. Mam na półce ''Kiedy cię poznałam'' pani Ahern i jak ją przeczytam to będzie moje pierwsze z nią spotkanie. Przyznam szczerze, że po tej książce chciałam sięgnąć właśnie po ''Krainę zwaną Tutaj'', ale teraz nie jestem już tak pewna swojej decyzji. Główna bohaterka jest w stylu takich, które najmniej lubię, a najbardziej nienawidzę - tak jak to opisałaś: egoistka, ignorantka i nieszanująca własnych rodziców. A z tych cech najgorsza jest właśnie ta ostatnia. Dlatego, będę się musiała dogłębniej zastanowić nad lekturą tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to najbardziej nie podobało mi się w bohaterce. Cały czas podkreślała jak bardzo jej rodzice nie rozumieją, że w kółko od nich ucieka, bo się męczy. Ale właśnie było na odwrót. Rodzice robili wszystko, żeby jej pomóc - w domu odkładali wszystko na miejsce, pomagali jej szukać zaginionych rzeczy, a nawet zapisali ją do psychologa, żeby mogła porozmawiać z kimś wykształconym na temat swojej manii. A ona odwdzięczyła im się w następujący sposób - jak najszybciej po szkole wyprowadziła się z domu ( oczywiście jej zdaniem z winy rodziców), a potem znikała na kilka tygodni i nie odzywała się do nikogo - nie obchodziło jej to, że wszyscy się o nią martwią. Nie znoszę takich postaci. :/

      Usuń
  33. Książkę chyba odpuszczę, ale za to kusi mnie bardzo Love Rosie tej autorki! :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Love, Rosie", ale mam w planach - może ta książka będzie lepsza :)

      Usuń
  34. O, znacznie ładniejsza okładka niż ta ruszofffa :P.
    A o bohaterce już czytałam w innej recenzji, że taka irytująca. Cóż, jak widać ciekawa fabuła to tylko połowa sukcesu.
    Pani Ahern jeszcze nic nie czytałam, ale za "Krainę..." nie mam zamiaru się brać - wolę rozpocząć swoją przygodę z tą pisarką z "Love, Rosie" :).
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ta różowa okładka jest okropna :)
      Bohaterka jest strasznie irytująca - największy minus całej powieści :/

      Usuń
  35. Do tej pory z książek tej autorki czytałam tylko "Na końcu tęczy" zwanej także "Love, Rosie" i chyba na razie nie sięgnę po więcej, pomimo iż tamta książka raczej mi się podobała.
    Pozdrawiam
    http://wkrainiepelnejksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci tej autorki "P.s.kocham Cię" - piękna i wzruszająca książka :)
      Chwilo też odpuszczę sobie twórczość tej autorki, ale za jakiś czas możliwe, że się skuszę na "Love, Rosie" ;)

      Usuń
  36. Szkoda, że potencjał został zmarnowany, bo sam pomysł, ta kraina, gdzie mieszkają nieodnalezieni ludzie, niezwykle mnie zaintrygował. ;) Może tylko wolałabym lepszą (jakąś nietypową, zaskakującą, może grę językową?) nazwę krainy niż Tutaj. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kraina jest bardzo intrygująca. Autorka miała genialny pomysł, ale niestety początek jest nudny, a główna bohaterka dobijała mnie swoim zachowaniem :/
      No szkoda, że autorka nie wymyśliła czegoś innego niż "Tutaj" :)

      Usuń
  37. Nie odpuszczę sobie, jak nie przeczytam!
    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, szczegóły tu http://lakaksiazek.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-1.html
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  38. Gratuluję, zostałaś nominowana do LBA http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-11-12-13-14-15.html
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  39. Zastanawiam się ciągle po jaką książkę Ahern sięgnąć by nie zburzyć wspaniałego wrażenia jakie wywołało u mnie "Love, Rosie". Przynajmniej wiem, że ta książka się do tego niezbyt nadaje :P

    OdpowiedzUsuń
  40. Może nie należy do najlepszych powieści tej autorki, ale ma wiele innych, o których między innymi możesz poczytać u mnie. :)

    OdpowiedzUsuń