wtorek, 25 czerwca 2019

"Punk 57" - Penelope Douglas

              Wszyscy dążymy do akceptacji ze strony innych osób. Pragniemy dopasować się do upragnionego towarzystwa, kosztem naszych prawdziwych uczuć i osobowości. Nikt nie chce być odrzucony czy nieakceptowany. W tej chwili możesz się oszukiwać i twierdzić, że nigdy nie sprzedałbyś siebie za fajne towarzystwo. Ale jakbyś się czuł gdybyś przez całe najmłodsze lata siedział sam w ławce? Sam bawiłbyś się na przerwach gdy wszyscy inni doskonale by się bawili? Czy z zazdrością nie patrzyłbyś na rówieśników? Każdy z nas, chociaż raz w życiu udawał kogoś kim naprawdę nie był. Czy  było warto? Zapraszam do przeczytania mojej opinii!
        Zamknij oczy. Nie ma tutaj nic, co można zobaczyć.  Była dla niego wszystkim. Myślał nawet, że się w niej zakochał. Dziewczyna z listów, jego Ryen. Obiecali sobie, że nigdy się nie spotkają i nie będą siebie szukać w mediach społecznościowych. Żadnych zdjęć, żadnych spotkań. Tylko listy i oni. Jednak Misha spotkał ją zupełnie przypadkiem, na imprezie zorganizowanej po to, żeby zebrać fundusze na trasę jego nowo powstałej kapeli. Była tam jego Ryen. I Misha zrozumiał, że dziewczyna z listów go okłamała. Nie była wcale taka, jak to sobie wyobrażał. Była… gorąca. Postanowił, że nie zdradzi jej, kim jest. Jeszcze nie teraz. I wydarzyła się tragedia. Tragedia, do której być może by nie doszło… gdyby tamtego wieczoru Ryen nie zawróciła mu w głowie. Teraz Misha już nie chce jej znać. Jedyne, czego chce, to ją znienawidzić i zapomnieć, że kiedyś była jego. Ryen nie wie, czemu Misha nie odpisuje. Za to do jej poukładanego życia wkracza chłopak, który wyraźnie ma zamiar je zniszczyć. Tylko czemu Ryen nie potrafi przestać o nim myśleć?
        Kochani, odłóżcie wszystkie książki na bok, bo nadchodzi "PUNK 57"! Wczoraj skończyłam czytać najnowszą książkę Penelope Douglas, która została wydana przez wydawnictwo Niezwykłe i mogę napisać tylko tyle, że kocham tę historię! Kocham wydawnictwo za wydanie tej powieści i za pozostawienie oryginalnej okładki!  Wczoraj po egzaminie wróciłam do domu i przez pół dnia zastanawiałam się co mogłabym przeczytać. Nie miałam ochoty na fantastykę, nie chciałam gonić przestępców, więc kryminały też nie wchodziły w rachubę. Natomiast miałam ogromną ochotę na jakiś szalony, gorący i niepowtarzalny romans i wtedy zobaczyłam ją. Ujrzałam na mojej półce piękny grzbiet "PUNK 57" i już wtedy wiedziałam z jaką książką spędzę wieczór. Czy żałuję tego wyboru? Na pewno nie! Jestem tą pozycją oczarowana, zafascynowana i totalnie podjarana. Miałam wobec niej bardzo wysokie oczekiwania i z pewnością spełniła je w pełni, a nawet bardziej. Czułam, że Penelope Douglas mnie nie zawiedzie, ale nie sądziłam, że aż tak mnie zaczaruje. Wciągnęłam się na maxa w życie Ryen i Mishy. Pokochałam ich od pierwszej strony. Zanim sięgnęłam po tę powieść czytałam różne opinie o kreacji bohaterki, bo Ryen jest osobą, którą się kocha albo nienawidzi. Ja akurat pokochałam ją od pierwszej chwili. Rozumiałam jej wybory, czułam żyjące w niej  kompleksy i rodzącą  samotność. Aczkolwiek do kreacji bohaterów jeszcze wrócimy. Póki co, chcę się skupić na emocjach jakie wywołała we mnie ta książka. Czytając o losach Ryen i Mishy czułam dosłownie wszystko. Żyłam ich wyborami, decyzjami, lękami, pożądaniem, a nawet kłamstwem. "PUNK 57" jest jednocześnie piękną, a zarazem bardzo brzydką opowieścią. Autorka w swojej powieści obnażyła wszystkie niedoskonałości i wady ludzi. Żadna postać nie została wykreowana na idealną osobę i to strasznie mi się podobało. Emocje nie były wyidealizowane, opisy uczuć nie były mdłe i naciągane. Nie wiem jak to się stało, ale "PUNK 57" jest po prostu powieścią doskonałą.
      Nie mam żadnych zastrzeżeń do wykreowanych postaci. Zarówno Mishę jak i Ryen pokochałam od pierwszej strony. ci bohaterowie byli po prostu niesamowici, bo biła do nich niezwykła szczerość. Autorka wykreowała Mishę na totalnego indywidualistę. Chłopak nie bał się niczego, miał wywalone na popularność, kasę czy zdanie innych. Kochał swoich bliskich i zrobiłby dla nich wszystko. Podziwiałam go za absolutnie wszystko - za jego mądrość, odwagę i miłość. Aczkolwiek nie myślcie sobie, iż Misha był ideałem. Chłopak miał naprawdę wiele za uszami, ale przy Ryen to był pikuś. A skoro wspomniałam już o damskiej postaci...... ajajaj! Nasza główna bohaterka jest dość złożoną osobowością, ale kurczę! Ja ją na serio pokochałam. Owszem nie podobało mi się jej zachowanie, czasami chciałam nią potrząsnąć, ale gdy poznałam bliżej Ryen  to zaczęłam ją rozumieć. OMG! Nawet nie wiecie ile chciałabym Wam opowiedzieć o tej postaci. Naprawdę. Mogłabym o niej pisać i pisać, ale nie mogę tego zrobić, bo za wiele wam zdradzę. Nie zmienia to jednak faktu, że po prostu musicie przeczytać tę nadzwyczajną historią. Nawet nie mogę sobie wyobrazić co by było gdybym nie przeczytała "PUNK 57"! Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie twórczość Pani Douglas.
         Za co kocham "PUNK 57"? Za świetną i oryginalną relację hate - love, oryginalnych i niepowtarzalnych bohaterów i za skrajne emocje! Spójrzcie jeszcze raz na tę okładkę. Czy za tą pięknością może skrywać się zła i nudna historia? Na pewno nie! W najnowszej powieści  Penelope Douglas znajdziecie wszystko - miłość, przyjaźń, piękno, brzydotę, nienawiść, pożądanie, a nawet wandali! Czy nie brzmi to intrygująco? Moim skromnym zdaniem tak! W "PUNK 57" autorka   przeszła sobą siebie, bo stworzyła coś naprawdę fenomenalnego. Ja jestem zakochana w tej pozycji na pewno będę ją polecać wszystkim. Ta powieść zasługuje na rozgłos, sławę i pieniądze! Krótko mówiąc, to trzeba przeczytać.


Kochani,
MUSICIE TĘ KSIĄŻKĘ PRZECZYTAĆ! TO HIT CZERWCA!!!!!!!!!!!!
Z pozdrowieniami!

5 komentarzy:

  1. Z przyjemnością kupię tę książkę :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam propozycję zrecenzowania tej książki, ale z niej zrezygnowałam. Teraz tego żałuję, ale mam nadzieję, że uda mi się ją upolować we własnym zakresie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, książka jest świetna :D Do tej pory dobrze ją wspominam i każdemu polecam :D Relacja bohaterów była mega i też taka prawdziwa. Pochłonęłam ją na raz, a tego totalnie się nie spodziewałam :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta okładka jest..... brak mi słów. Taka ładna :) Twórczość autorki doskonale znam, czytałam "PUNK 57" w oryginale, ale nie mam swojego egzemplarza na półce, więc..... :) Trzeba go kupić!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja właśnie zamawiam tę książkę :) Czuję, że będę zadowolona :) Mam teraz urlop, więc trzeba trochę poczytać :)

    OdpowiedzUsuń