środa, 17 lipca 2019

"Historia wilków" - Emily Fridlund


            Dojrzewanie nie jest łatwym, ani przyjemnym czasem w życiu nastolatków. Chłopcy robią się wtedy trochę agresywni, ponieważ chcą się poczuć  prawdziwymi i  niepokonanymi mężczyznami. Dziewczyny natomiast zaczynają zwracać uwagę na swój wygląd. Chcą się poczuć piękne i kobiece i właśnie przez to  zapominają o swoim przedziwnym ja. Czy proces dojrzewania można przejść łagodnie? Pewnie tak, ale częściej dojrzewanie przypomina tornado połączone z burzą śnieżną. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

      Dorastanie może być trudne i bolesne, zwłaszcza w świecie, który z każdej strony odrzuca młodego człowieka. Co by było, gdyby czternastoletnia Madeline zwana Lindą wychowała się w normalnej rodzinie, dobrze znała swoich rodziców i miała pewność, że jest dla nich najważniejsza na świecie? A gdyby w szkole znalazła bratnią duszę wśród rówieśników i mądrego mentora wśród nauczycieli? Wreszcie, co by było, gdyby do domu po drugiej stronie jeziora wprowadziła się zwykła rodzina? Odpowiedzi na te wszystkie pytania muszą pozostać nieoczywiste. Rodzice dziewczyny, buntując się przeciw systemowi, wychowywali ją w komunie, lecz nie poświęcili jej wystarczająco dużo uwagi i uczuć. Rówieśnicy w szkole konsekwentnie Lindę odrzucali i dręczyli w nieprzyjemny sposób. Kiedy więc w domu po drugiej stronie jeziora zamieszkali nowi sąsiedzi, którzy od początku okazali jej sympatię i akceptację, Linda poczuła się, jakby od zawsze była jedną z nich. Wkrótce zaczęła opiekować się ich synkiem – czteroletnim Paulem. Gdy dziewczyna zapragnęła utwierdzić się w przekonaniu, że nareszcie znalazła swoje miejsce, okazało się, że musi zmierzyć się z czymś mocno osobliwym, stanąć twarz w twarz z tajemnicą i dokonać wyboru, którego konsekwencje będą dla niej nie do przewidzenia.
           "Historia wilków" jest promowana w social mediach jako dojrzała, wyjątkowa i ambitna pozycja, znalazła się w finałowej szóstce prestiżowego A jaka jest moim zdaniem? Czy podzielam zdanie , że ta książka jest warta przeczytania i szerokiego rozgłosu? Szczerze? Nie mam pojęcia. Trudno jest mi oceniać książkę, która za granicą zrobiła furorę i zwaliła wiele osób z nóg. Mnie może nie powaliła na kolana, ale na pewno wywarła na mnie ogromne wrażenie. Jestem przekonana, że na długo o tej historii nie zapomnę, ale z pewnością nie będę mogła polecić jej wszystkim moim czytelnikom.. Dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Ta powieść nie jest dla wszystkich. Mogłabym napisać, że do niej trzeba dojrzeć i w ogóle, ale to nie prawda. Jeżeli zdecydujecie się na przeczytanie tej książki to powinniście nastawić się na dwie sprzeczne opcje - wciągniecie się w  nią na maxa, albo zanudzicie się niemiłosiernie. Wszystko zależy od tego jak odbierzecie tę historię i jakie klimaty tak naprawdę lubicie. Bo jaka jest "Historia wilków"? Z pewnością mroczna, smutna i przygnębiająca,dlatego nie powinniście nastawiać się na radosne fajerwerki. Ja z mojej strony mogę napisać tylko tyle, że dawno nie czytałam tak przygnębiającej powieści. Widmo smutku i upadku towarzyszy nam od początku do samego końca. A opowieść głównej bohaterki wielokrotnie przyprawia czytelnika o gęsią skórkę. 
        Nie chciałabym Wam za dużo zdradzać o tej pozycji, dlatego w wielkim skrócie opowiem Wam o czym jest ta książka. Autorka w "Historii wilków" poruszyła bardzo wiele trudnych i przemilczanych problemów. Aczkolwiek moim skromnym zdaniem tych wątków było troszeczkę za wiele. Czasami brakowało mi rozwinięcia pewnych kwestii. Te które mnie interesowały zostały przedstawione pobieżnie. Do samego końca miałam nadzieję, że Emily Fridlund troszeczkę rozwinie pewne wątki, ale niestety musiałam obejść się smakiem, dlatego muszę autorce za to zabrać jedną gwiazdkę. 

 Piszę tę opinię i piszę, a jeszcze nie napisałam nic konkretnego. W takim razie o czym jest ta powyższa książka? Autorka w swojej powieści przedstawia nam życie głównej bohaterki - Medaline, zwanej Lindą, która nie ma łatwego życia. W domu rodzinnym brakuje jej miłości i czułości, w szkole jest odrzucana na każdym kroku przez rówieśników. Kiedy dziewczyna traci już nadzieję na lepsze jutro do domku nad jeziorem wprowadzają się nowi sąsiedzi i w całości akceptują dziewczynę.  Brzmi banalnie, prawda? Ale wcale tak nie jest. Od początku czytelnik może wyczuć, że w tej całej opowieści coś nie gra, a decyzje bohaterów nie są dobre, ani rozsądne. Co ukrywają nowi sąsiedzi? Kim dla nich będzie i jaką rolę odegra główna bohaterka? Tego Wam oczywiście nie zdradzę, ale przygotujcie się na jedną, wielką masakrę, która zmieni życie nie tylko Lindy, ale też innych osób. 
    Na sam koniec mojej recenzji napiszę tylko tyle. Zastanówcie się nad lekturą "Historii wilków". Rozumiem, że nie każdy gustuje w takiej literaturze, ale my czytelnicy powinniśmy otwierać się na nowe i nieznane gatunki. Ja też długo zastanawiałam się nad tą pozycją, ale w końcu dałam jej szansę i na pewno nie żałuję mojej decyzji. Może ta książka nie zostanie moją ulubioną powieścią, ale z całą pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. 

Kochani, 
co myślicie o tej książce? Macie ją w planach? A może jesteście już po lekturze? Czekam na Wasze komentarze!

4 komentarze:

  1. Ja bardzo lubię różnorodność, więc nie mówię nie tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka do łatwych nie należy, ale chyba się na nią skuszę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że mogłabym spróbować :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń