Od zawsze kochałam baśnie. Każda baśń, bajka, opowieść ma w sobie pewną magię i mądrość życiową. Kiedy byłam małym dzieckiem z zachłannością pożerałam Baśnie Braci Grimm, albo Baśnie Andersena. Nie wiem dlaczego, ale zawsze miałam słabość do tych autorów. W ich historiach odnajdywałam nadzieję, wiarę w lepsze jutro, albo przenosiłam się do świata fantazji, księżniczek i wróżek. Bardzo chciałam wrócić do tych czasów, dlatego postanowiłam poznać twórczość Chrisa Colfera. Czy było warto? A może współczesna proza nie dorównuje klasyce? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji. Uwaga, będę się zachwycać.